Nina wraz z nowymi przyjaciółmi wybiegła z pociągu. Nadal denerwowała się pierwszym dniem w nowej szkole i była trochę onieśmielona ogromem zamku, w którym będzie się uczyć. Jednak obecność innych pierwszorocznych, między innymi Harry'ego i Rona dodawała jej odwagi. Niebo było przejrzyste ani jednej chmurki, a lekki wiatr rozwiewał im szaty i włosy. Przez chwilę stali chłonąc każdy szczegół pięknego widoku rozciągającego się przed nimi. Nagle dziewczyna usłyszała donośny głos dobiegający z prawej strony.
- Pirszoroczni do mnie!
Nina na początku nie wiedziała kto krzyczy, ale po chwili zobaczyła olbrzymiego mężczyznę, który stał na chodniku przed pociągiem. Ubrany był w stare, trochę zakurzone futro z norek. Przypominał jej trochę starego drwala ze swojej ulubionej kreskówki z dzieciństwa. Miał taką samą, brązową brodę oraz masywną posturę, której pozazdrościłby mu niejeden mężczyzna. Pomijając oczywiście brzuch, który był bardzo okazałych rozmiarów. Nina uśmiechnęła się do swoich myśli i podbiegła do niego razem z Harrym i Ronem. Brunet sprawiał wrażenie, jakby go znał.
- Witaj Harry - powiedział mężczyzna, - Jak minęła podróż?
- Hej Hagrid, wspaniale. - odpowiedział. Nina zdziwiła się, skąd młody czarodziej zna tego gościa. Przecież nie był wcześniej w Hogwarcie.
- Widzę, że już zdążyłeś się zaprzyjaźnić - zanim zdążyła zadać pytanie Harry'emu, ponownie usłyszała głos mężczyzny.
- To Nina i Ron. Poznaliśmy się w pociągu - powiedział zielonooki chłopak.
- Miło poznać- mężczyzna skinął głową w kierunku Niny i Rona. Dziewczyna miała wrażenie, jakby troszkę dłużej zawiesił na niej wzrok, ale po chwili nerwowo potrząsnął głową i wymamrotał coś pod nosem odwracając głowę.
- Skąd ty go znasz? - Nina zapytała szeptem Harry'ego.
- Długa historia - odpowiedział jej, poprawiając w tym czasie szatę, która zaplatała mu się między nogami. Widać było, że po raz pierwszy ma na sobie coś takiego.
- Powiedz, proszę - powiedziała dziewczyna, patrząc ciekawskim wzrokiem na czarodzieja.
- Dał mi list z Hogwartu. Potem robiłem z nim zakupy na Pokątnej - odpowiedział krótko.
- Rzeczywiście długa historia. Poświęciłeś na nią aż trzydzieści sekund - prychnęła Nina, rozśmieszając Harry'ego. Wokół nich zaczęli zbierać się uczniowie. Gdy wszyscy pierwszoroczni byli już przy Hagridzie, ten poprowadził ich nad brzeg ogromnego jeziora, przy którym przycumowane były małe, czteroosobowe łodzie.
- Wy tam! Nie w piątkę! Tu jest wolne miejsce! - krzykną gajowy do grupki dziewcząt siadających w jednej z łódek. Jedna z nich wyraźnie zawiedziona usiadła w innej razem z trzema chłopcami, którzy zachwyceni zaczęli ciągać ją za długie, brązowe warkocze zakończone czerwonymi kokardami.
- Chodźcie - Nina chwyciła Rona i Harry'ego za dłonie i pociągnęła w kierunku wolnej łódki. Jednak zanim zdążyła do niej wsiąść podbiegł do nich Hagrid prowadząc dwóch wysokich blondynów.
- Siadajcie tutaj. Nina, możesz dosiąść się tam - powiedział i wskazał chłopcom miejsca obok Harry'ego i Rona.
- Ale Hag... - zaczęła protestować dziewczyna, jednak mężczyzna odszedł już szybkim krokiem do kolejnych uczniów. Pomachała bez entuzjazmu ręką do nowo poznanych kolegów i wsiadła do sąsiedniej łódki. Znajdowali się w niej już trzej chłopcy, z których jeden szczególnie przykuł jej uwagę. Był to ten sam chłopak, z którym rozmawiała na Pokątnej. Dość wysoki blondyn o bladej cerze. Gdy ich spojrzenia się spotkały, Nina odniosła nieprzyjemne wrażenie, że ten nie jest miły. Jego srebrnoszare tęczówki przeszyły ją wzrokiem.
- Cześć - powiedziała, aby przerwać ciszę, która zapanowała w łódce.
- Pamiętam cię - powiedział blondyn ciekawsko unosząc lewą brew.
Uważaj, bo ci tak zostanie - prychnęła w myślach, jednak nie odważyła się powiedzieć tego na głos. Przecież on wcale nie musi być zły, to tylko pierwsze wrażenie.
- Mnie nie trudno zapamiętać - uśmiechnęła się mimowolnie. - Pięknie, prawda? - powiedziała patrząc na swoją nową szkołę.
- Zamek jak zamek. Nic szczególnego - chłopak wzbudził w Ninie złe odczucia. Włosy zalizane do tyłu, arogancki uśmieszek i ten wywyższający się ton głosu. Dziewczyna postanowiła, że nie będzie kolejny raz zaczepiać blondyna. Odwróciła głowę i chłonęła widok Hogwartu.
Jak ja się w tym czymś nie zgubię? - pomyślała na widok ogromnego zamku, który z każdą chwilą zdawał się coraz większy.
Jezioro było spokojne, a łódki płynęły równym tempem w stronę skał, na których wznosiły się mury Hogwartu. Jako pierwszy płynął Hagrid, a za nim po gładkiej tafli jeziora podążało piętnaście lub jeszcze więcej łódek. Po chwili przybili już do brzegu. Nina żałowała, że podróż nie trwała dłużej, ale była pewna, że czekają ją jeszcze dzisiaj różne niespodzianki.
Gdy wszyscy nowi uczniowie wysiedli już z łodzi pod zamkiem Hagrid zaprowadził ich do wejścia. Przeszli przez bogato zdobione drzwi i znaleźli się w środku. Nina nie mogła napatrzeć się na cudowne zdobienia, łuki, witraże zdobiące wnętrze zamku. Wiedziała, że to dopiero początek. Nigdy jeszcze nie była w tak magicznym miejscu. Dosłownie i w przenośni. Nagle zauważyli, że ktoś idzie korytarzem w ich stronę. Po chwili stała przed nimi wysoka kobieta w długim, szaroniebieskim płaszczu, siwymi włosami upiętymi w kok i tiarze na głowie.
- Witajcie nowi uczniowie Hogwartu! - zabrzmiał jej silny i zdecydowany głos. - Jestem profesor McGonnagall. Za chwilę odbędzie się ceremonia przydziału, w której każdy z was zostanie przydzielony do jednego z czterech do domów - zrobiła pauzę uważnie przypatrując się kolejnemu rocznikowi, który zawitał w mury szkoły. Nina zastanowiła się ile razy już powtarza tę samą kwestię do nowych uczniów. Po chwili kobieta kontynuowała. - A zwą się one: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclav oraz Slytherin. Nie bójcie się, każdy to kiedyś przeżywał, nawet ja. Niedługo zaczynamy.
Po tych słowach kazała im ustawić się w pary. Nina szła tuż za Harrym i Ronem obok jakiejś dziewczyny z blond włosami. Gdy stanęli przed wejściem do Wielkiej Sali Ninie mocniej zabiło serce. Trochę bała się tej całej ceremonii przydziału. Podczas podróży Ron troszkę opowiedział jej o domach. Za nic w świecie nie chciała trafić do Hufflepuffu. Ravenclav też nie był dla niej. Profesor McGonagall jednym machnięciem różdżki otworzyła ciężkie, masywne drzwi, a wszyscy pierwszoroczni weszli do Wielkiej Sali. Nina czuła, że wszyscy się na nich gapią. W Sali znajdowały się cztery stoły. Przy każdym z nich siedzieli uczniowie z jednego domu.
Spacer skazańców - pomyślała Nina. Rzeczywiście, trochę to tak wyglądało. Jednak nie trwał on długo, ponieważ za chwilę stali już przed stołem nauczycielskim. Profesor McGonnagall stała tuż przed nimi, a w ręku trzymała tiarę i listę z ich nazwiskami.
- Co to za szmata? - szepnęła Nina do Rona.
- Szmata? To profesor McGonagall... - odpowiedział jej zdziwiony rudzielec. Nina czasami wątpiła, czy ludzie mają jeszcze rozum.
- Oh, nie ona przecież. To coś, co trzyma - warknęła dziewczyna.
- A, przepraszam. To Tiara Przydziału - szepnął Ron. Wyglądał na jeszcze bardziej rozkojarzonego niż Harry.
- Hermiona Granger! - rozległ się głos McGonagall. Obok Niny i Harry'ego przeszła dziewczyna, którą spotkali w pociągu. Lekko się zachwiała, gdy usiadła na stołku, ale odzyskała równowagę nie dopuszczając do wybuchu śmiechu od strony starszych uczniów. Gdy nałożono jej Tiarę Przydziału na głowę, rozległ się głos
- Gryffindorr!!!
Przy stole po prawej stronie sali zaczęto bić brawa.
- Hanna Abbot! - nauczycielka ponownie wywołała kolejną uczennicę. Została ona przydzielona do Hufflepuffu. Następny był Ron, który po chwili siedział przy stole Gryfonów. Wysoki blondyn, z którym siedziała w łodzi trafił do Slytherinu.
- Harry Potter! - Nina klepnęła lekko bruneta w plecy, a on chwiejnym krokiem podszedł do nauczycielki. Na sali rozległy się szepty. Mina Nevilla, który teraz stał obok niej była bezcenna. Szkoda, że w Hogwarcie nie działają aparaty.
- Ah... Harry Potter. Gdzie by cię tu przydzielić... wielki talent...nie do Slytherinu?... a może....na prawdę?...GRYFFINDORR!!! - powiedziała Tiara Przydziału. Nina zaczęła klaskać, a Harry odszedł do stołu Gryfonów. Usiadł obok Rona. Dziewczyna zastanawiała się, o czym Harry powiedział Tiarze i czy ona też będzie mogła odezwać się do niej w myślach.
Kilka minut później przed stołem nauczycielskim zostało już tylko kilkoro uczniów, a profesor McGonnagall wyczytała kolejne nazwisko
- Nina Riddle.
Między nauczycielami przebiegł cichy szmer. Dyrektor Hogwartu, Albus Dumbledore podniósł się z miejsca i spojrzał na nią. Nina wzięła głęboki oddech i zdecydowanym krokiem weszła na podwyższenie. Usiadła na stołku i poczuła, że McGonagall wkłada jej Tiarę Przydziału na głowę.
- Nina Riddle... tak. Wielka moc, odwaga, spryt. Możesz dokonać wielkich rzeczy, kto wie, może większych niż pan Potter przed dziesięcioma laty? - przemówiła Tiara.
Nie do Slytherinu, proszę nie do Slytherinu - pomyślała Nina.
Nagle Tiara znowu przemówiła
- Nie do Slytherinu... jesteś pewna? Pasowałabyś tam... cóż, śladami matki raczej nie pójdziesz...
- Chwila, chwila. Znasz moją matkę? - szepnęła zdziwiona.
- Przecież sama ją przydzieliłam do Slytherinu. Chociaż chyba odziedziczyłaś po niej kilka rzeczy. A wracając do ciebie...
Nie, nie! Zaczekaj! - krzyknęła w myślach.
- Nie pora na takie rozmowy, Nino. A więc tak... przykro mi, że dzieje się to wbrew twojej woli, ale... SLYTHERIN! - krzyknęła Tiara.
- Wrócimy do tej rozmowy - szepnęła Nina. Nie chciała być w tym Slytherinie. Po części ze względu na nieprzyjaznego blondyna. Wolałaby być w Gryffindorze. Spojrzała jeszcze na Harry'ego, ale nie mógł przecież nic zrobić. Podążyła szybkim krokiem do stołu Slytherinu. Na jej czarnej jak dotąd szacie pojawiło się godło tego domu, wąż na srebrno – zielonym tle. Usiadła przy stole na drugim końcu sali obok chłopaka, z którym siedziała w łódce. Złapała jeszcze jedno smutne spojrzenie Harry'ego i lekko zaskoczone Rona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz